Kamienie z tajemniczym szyfrem: odkrycie, które odczytywane jest od ponad 20 lat

  • Home
  • Kamienie z tajemniczym szyfrem: odkrycie, które odczytywane jest od ponad 20 lat

Kamienie z tajemniczym szyfrem: odkrycie, które odczytywane jest od ponad 20 lat

04.12.2025 admin Comments Off

Kamienie z tajemniczym szyfrem: odkrycie, które odczytywane jest od ponad 20 lat

W zamku w Założczu, za fortyfikacjami, wśród zabytków historycznych przechowywane są kamienie z tajemniczymi inskrypcjami. Krąży wokół nich wiele legend. Jedni mówią, że na kamieniach wyryto miłosne przesłanie, inni wierzą, że spełniają życzenia. Historię zagadkowych kamieni opowiada Ihor Żuk – historyk i badacz regionalny, który stał u początków tych badań.

Wszystko zaczęło się na przełomie tysiącleci. W 1999 roku z lasu koło wsi Nowosiołki, położonej w rejonie założieckim w obwodzie lwowskim, wywieziono dwa duże kamienie z tajemniczymi inskrypcjami oraz jeden mniejszy bez napisów. Ich rozmiary i waga robiły wrażenie: jeden ważył 4,5 tony, drugi 9 ton. Podczas wykopywania znaleziono dużą ilość ptasich kości oraz XIV-wieczną siekierę. Dyrektor generalny Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki B.H. Woźnycki podjął decyzję o przewiezieniu znaleziska na teren zamku w Założczu, aby ochronić je przed wandalami. Podczas dyskusji o tym, co zrobić z kamieniami, B.H. Woźnycki zaproponował spróbować odczytać tajne napisy. Tak rozpoczęło się jedno z najdłuższych badań, które trwa już prawie trzydzieści lat.

Ihor Żuk wspomina, że początkowo szyfr nie został potraktowany poważnie — przypuszczano, że przesłanie to tylko żart. Jednak kiedy pierwsi kryptografowie i inni specjaliści nie byli w stanie odszyfrować tekstu, stało się jasne, że litery na kamieniach nie są przypadkowymi znakami. Postanowiono przeprowadzić prace archeologiczne na terenach przylegających do miejsca znalezienia kamieni, w tym na obszarze dawnego Zamku Potockich, który później stał się klasztorem Sióstr Miłosierdzia. Ihor Żuk jest wdzięczny kardynałowi Marianowi Jaworskiemu, który nie sprzeciwiał się badaniom i wszechstronnie wspierał proces.

Do badań włączono specjalistów z Uniwersytetu Lwowskiego im. Iwana Franki, a także ekspedycję przeprowadziło Regionalne Centrum Badawcze „Ratownicza Służba Ekologiczna” oraz Karpacki Oddział Instytutu Geofizyki im. S.I. Subbotina NAN Ukrainy. Wkrótce stało się jasne, że należy rozszerzyć obszar badań do dziesiątek kilometrów kwadratowych, łącznie ze wszystkimi okolicznymi miejscowościami. Równocześnie Ihor Żuk zwrócił się do specjalistów z Uniwersytetu Lwowskiego, Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Sorbony oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Badań Kryptograficznych. Śledztwo zaprowadziło go także do Watykanu, gdzie spotkał się z szefem służby bezpieczeństwa Watykanu. Mieszkał i pracował w europejskich klasztorach żeńskich, gdzie przechowywanych jest wiele materiałów archiwalnych. Poszukiwania przyniosły rezultaty.

Badania nabierały tempa. Zaczęto analizować materiał, z którego wykonane są kamienie. Wydział Geologiczny Uniwersytetu Lwowskiego ustalił, że skała pochodzi z badenu i uformowała się około 12–19,5 miliona lat temu. Specjaliści badali strukturę kamieni pod mikroskopem polaryzacyjnym, do czego wykonano cztery szlify petrograficzne. Na jednym z kamieni wyryto dwa wieńce-obrączki: jeden suchy, drugi kwitnący. Obraz ten zbadali specjaliści z Katedry Botaniki Uniwersytetu Lwowskiego – fundacja zwróciła się do nich o oficjalną opinię.

W trakcie badań Ihor Żuk rozmawiał z lokalnymi mieszkańcami, zbierał wspomnienia osób starszych, z których większość miała ponad dziewięćdziesiąt lat. Do badań dołączali także zwolennicy metod niekonwencjonalnych. Ihor Żuk podkreśla, że ich wkład przyniósł niespodziewane rezultaty. Na pewnym etapie spotkanie z przełożoną jednego z zakonów dało ważną wskazówkę. Należało przeprowadzić określone manipulacje z kamieniami, obracając je podczas pełni księżyca o północy tak, aby światło padało pod odpowiednim kątem. Skonstruowano specjalne urządzenia, przeprowadzono eksperyment i — jak mówi Ihor Żuk — nie było to na darmo.

Była też tragiczna historia: z zagranicy zadzwonił ksiądz i powiedział, że wkrótce przywiezie pewne informacje i materiały dotyczące badań. W drodze zginął w wypadku samochodowym. Nie była to jedyna śmierć związana z tą historią: ludzie, którzy podnosili kamienie z miejsca znaleziska, również zginęli tragicznie w różnych okolicznościach. Niemal wszyscy mieszkańcy, którzy brali udział w rozbiórce klasztoru i budowali sobie domy, także wkrótce odeszli — większość z nich tragicznie. Ihor Żuk mówi, że w historii tej nie brakuje elementów mistycznych. Podkreśla również, że nie zaleca wkładać palca w otwór znajdujący się w jednym z kamieni — jak twierdzi, powody, by tego nie robić, są bardzo przekonujące. Wspomina też, że w tamtym okresie wyszedł film „Kod da Vinci”, nakręcony na podstawie książki Dana Browna. Miał wrażenie, jakby fabuła opierała się niemal na tej samej historii — z tą różnicą, że w przypadku kamieni z Założcza była ona prawdziwa.

Później badania rozszerzono na cały obszar leśny rejonu założieckiego. W wyniku zdjęć lotniczych, wykonanych niedaleko miejsca znalezienia kamieni, odkryto na ziemi analogiczne obrazy.

Im więcej odkrywano, tym więcej pojawiało się pytań. Teraz badacze analizują nie tylko same kamienie, ale też rozległy teren wokół nich, budowle lub to, co z nich pozostało. Z pewnych powodów wyniki badań nie są jeszcze ujawniane — zostaną ogłoszone we właściwym czasie. Obecnie kamienie przechowywane są pod specjalną kopułą, która chroni je przed zniszczeniem. W zamontowaniu zadaszenia pomogła firma „Avalon”. Badania kamieni zapoczątkowały wiele innych odkryć. Ihor Żuk dziękuje wszystkim, którzy zaangażowali się w proces i nadal pomagają — w szczególności rodzinie Byczkowskich, rodzinie Drewków, A. Żeburniukowi, małżeństwu Sergiusza i Anny oraz wielu innym.